czyli koci blog o Ryśku i Marchewce

 
 

Koty powitalne

Kot nie wita swojego opiekuna tak jak pies. Nie przybiega do drzwi, słysząc nadchodzące kroki. Nie skacze mu w ramiona z radości.

Mit, stereotyp, nieprawda. Kot może nie wskakuje powitalnie w ramiona, ale to nie znaczy, że nie wita się. (Prawie) zawsze, kiedy wracamy do domu i otwieramy drzwi, Rysiek i Marchewka stoją tuż za nimi. Prezentują swój powitalny taniec, polegający na ocieraniu się o nasze nogi. Prężą swoje ciała w powitalnym geście. Zagadują nas. Być może chcą zwyczajnie zwrócić na siebie uwagę i zaprowadzić nas do pustych misek. Chcę jednak wierzyć, że robią to z tęsknoty.

Często tuż przed drzwiami zakładamy się z O. kto będzie czekał – Rysiek, Marchewka, czy oboje? Typowanie jest o tyle proste, że przeważnie za drzwiami czeka ryży duet.

Na wszelki wypadek, gdyby Rude miały zawieść, przed drzwiami zawsze wita nas ten oto tercet:

 

16 odpowiedzi na “Koty powitalne

  1. Nasze czarne i pręgowany zrywają się na dźwięk brzęczyka od domofonu (idzie swój) a kiedy dzwoni domofon (listonosz albo inny obcy) krążą nerwowo pod drzwiami.
    Czasem też usiłują wykorzystać otwieranie drzwi do mało spektakularnej ucieczki. Rude nie próbują?

  2. Nas zawsze witają cztery koty: Dyzia, Lenka, Bazyl i Jovi :-) Wiją się radośnie kiedy wchodzimy do domu. Każdego trzeba pogłaskać, zagadać, przywitać. Kostek jeszcze jest troszkę nieśmiały i wychodzi dopiero po chwili :-)
    PS. My na wycieraczce mamy biedronki :-)

  3. Alez oczywiscie ze kot wita :) Zawsze jak przychodzilam do domu to koty juz byly za drzwiami, mruczaly i ocieraly sie o moje nogi. A jesli byly akurat w ogrodzie to od razu przybiegaly. Niestety musialam je zostawic kiedy wyjechalam do Irlandii, pod swietna opieka (z mezem) ale nie zapomne tego nigdy jak wyjezdzalam i stalam z walikami w przedpokoju a one sie krecily kolo mnie jakby przeczuwajac ze juz nie wroce, jeden z nich zwlaszcza, moj pupilek, byl taki niemrawy jak nigdy. Jeszcze teraz po prawie szesciu latach mam lzy w oczach jak sobie to przypomne :(

  4. Jeden nawet jest rudy :)

    CoHayki zawsze (wtedy kiedy nie śpią haha, ale zdarza sie to ok 1/20 razy) witają nas po otwarciu drzwi. Hayka ociera się futrynę i wychodzi na klatkę, często ją tam zostawiamy na dwie minuty. Coco zaspana siedzi na komodzie z lekko otwartymi oczami i czeka na całusa i poczochranie :) Kiedy zdejmiemy kurtki, otwieramy drzwi i z ‘miaukiem’ wraca Hayka :) Czasem zamiast wychodzenia na klatkę, rozciąga się na podłodze w holu i czeka aż ją pogłaskamy :)

  5. *Raz na dwadzieścia zdarza się, że nas nie witają, bo śpią. Nie wiem czy napisałam to wcześniej zrozumiale, bo czytając swoją wypowiedź sama się zagubiłam haha :D

  6. Lola zawsze wybiega na korytarz (dobrze, że mam kratę!) i się ociera, i robi wywijasy na podłodze, z jednego boczku na drugi, i mruczy, i wskakuje na nogi i daje buzi :) Wycieraczka jest bombowa :D

  7. Jestem przekonana, że mój rudas za mną tęskni przez cały czas. To nie tylko zabiegi dla uzyskania żarełka :).
    Słyszy moje kroki i czasem drze się tak że słychać go trzy piętra niżej :)

  8. Ryśkowi brakuje odwagi, by wyjść na klatkę (chociaż pewnie zdarzyło mu się raz czy dwa), ale Marchewka czasami wychodzi. Na szczęście nie leci na oślep przed siebie, tylko rozgląda się i spaceruje :) Zwiedza :D

  9. Warto wracać do domu ;)
    U nas to się nazywa kotmitet powitalny.
    Zwykle są dwa, ale jako pierwszy, natychmiast po
    przekręceniu klucza w drzwiach i lekkim popchnięciu ich do przodu, między drzwi a framugę wciska się rudy ryj.
    A my na to:
    Rudy ryju, nice to see you!

    • Mam dokładnie to samo :). Noskiem różowiutkim pomaga nam rudas otwierać drzwi :)
      Świetna rymowanka :)) Zapamiętam sobie.

  10. My mamy z Rudą cały rytuał powitalny :) Zaczyna się od odmiauknięcia na moje cześć, następnie pierwsze otarcie nogi, wyłożenie się pod nogami w pozycji eksponującej wdzięki, czyli puchaty brzusiol. Potem idę do łazienki umyć ręce, a ona wskakuje umywalkę i wyciąga szyję…To znak, że mam nachylić się i oddać ocieraniu łebek w łebek. Po łazience rundka honorowa po całym domy. Ruda domaga się głasków i drapania nie przerywając spaceru. Kończymy buziakiem, który daje ze stołu w kuchni.
    Jestem pewna, że to powitanie nie ma nic wspólnego z jedzeniem bo michę ma po moim powrocie zawsze pełną (ona z tęsknoty się głodzi i tylko śpi).

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

 
Do góry