Marchewka dołączyła do nas jako kilkutygodniowe kocię. Wypatrzona również w sieci. Pochodzi spod granicy wschodniej. Po uprzednim castingu na najlepszy dom, trafiła do mnie, dołączając do dorosłego Ryszarda. Rysiek, będąc kotem mocno leniwym i ospałym, poznał nowy typ kota. Kot oszołom. Kot petarda. Kotek wariatek. Bo taka jest ta nasza nowa współlokatorka. Ja wiem, że kocię ma to do siebie, że dużo biega, skacze i ma niespożyte pokłady energii. Ale z takim żywiołem nie miałam jeszcze do czynienia.
Marchew każdego dnia robi podchody i próbuje się z większym osobnikiem zakumplować. A przynajmniej poboksować od czasu do czasu, albo chociaż uwiesić w czułym geście na szyi. O miłości trudno jeszcze mówić, ale jesteśmy na dobrej drodze. Oby udało się.






