czyli koci blog o Ryśku i Marchewce

 
 

Rysiek

Rysiek arogant wziął się z sieci. Ogłaszany jako kot Garfield. Rodowity Warszawiak. U mnie stał się Ryśkiem, chociaż jego imię przybiera bardzo różne formy. Bywa dostojnym i poważnym Ryszardem, swojskim Rychulem, przedsiębiorczym Richardem lub Riczim, zawadiackim Ricardo i nieznośnym Rudopałem. To ostatnie zdaje się najczęściej padać z moich ust… A o Pasztecie i Kotlecie miałam nie wspominać.

Kot żył sobie przez ponad 4 lata w doborowym towarzystwie – dwie labradorzyce, dwa inne koty… Do czasu naszej przeprowadzki. Do tej pory nie zdawałam sobie sprawy, jak duży wpływ na osobowość kota może mieć zmiana adresu. Kot nadal bywa lekceważący, owszem. Ale nagle stał się kotem przylepą. Kręci ósemki między nogami (nawet obcym gościom), robi baranki, ugniata, pełen zestaw kocich czułości.

To wszystko też ma swój kres. Dołączyła do nas Marchewka. Ruda panienka. Obniżyło to zdecydowanie temperaturę mojej z Ryśkiem relacji. Cierpliwie czekam, aż wszystko wróci do normy (czyt. stanu przedmarchewkowego).

 
Do góry