Zagrożenia dla kota w domu to cykl wpisów, który rozpocznę od pomieszczenia, jakim jest łazienka. Dowiecie się, na co zwrócić szczególną uwagę i w jaki sposób zminimalizować ryzyko narażenia kota na niebezpieczeństwo i jego przykre konsekwencje właśnie w tym pomieszczeniu.

Każdy z czytelników tego bloga troszczy się o swojego kota tak, jak rodzic o własne dziecko. Być może jest to śmiała teza, ale chcę wierzyć, że odwiedzają nas właśnie tacy opiekunowie. Zatem, jak każdy rodzic, troszczymy się o swoich podopiecznych i obawiamy wszelkich zagrożeń, które na nich czyhają. Łączy nas jeden cel: wyeliminowanie tych zagrożeń.

Kiedy zaczęłam tworzyć listę takich niebezpieczeństw, zrobiła się ona zaskakująco długa. Dlatego postanowiłam podzielić ją na kilka wpisów (stąd pomysł na cykl), koncentrując się w każdym z nich na wybranym pomieszczeniu, typie pomieszczeń lub w inny sposób określonej grupie zagrożeń. Zaczynamy!

Zagrożenia dla kota w domu: łazienka

Lista zagrożeń dla kota w domu - łazienka

Pralka

Koty uwielbiają wszelkie kryjówki. W ich odczuciu pralka jest idealnym miejscem, aby ukryć się przed światem. Cisza, spokój, ciemno. Dlatego koty często wybierają bęben pralki na swoją sypialnię. Wiąże się z tym kilka zagrożeń, która mogą być tragiczne w skutkach:

  • Jeśli w domu są dzieci, mogą one zupełnie nieświadomie zamknąć pralkę z kotem w środku, nie mając złych intencji, a nie posiadając jeszcze odpowiednio rozbudowanej wyobraźni
  • Możemy sami niechcący zamknąć drzwiczki pralki z kotem wewnątrz, nie zauważając, że jest w środku. Tutaj szczególnie niebezpieczne jest wkładanie do bębna pralki brudnej odzieży i w ten sposób gromadzenie jej do czasu uruchomienia prania.
  • Może się zdarzyć tak, że kot wejdzie do bębna pralki pod naszą obecność i w jakiś trudny do wytłumaczenia sposób, drzwiczki od pralki zostaną zamknięte (przez drugiego kota lub psa, w zabawie). Wiem, że brzmi to mało prawdopodobnie, ale nie jest wykluczone.
Kot i pralka

Co możemy zrobić, aby możliwie zminimalizować niebezpieczeństwo zamknięcia kota w pralce?

  • Nie zostawiać szeroko otwartych drzwiczek od pralki, aby nie „zapraszały” one kota do wejścia
  • Możemy je też po prostu zamykać (upewniając się przedtem, że w środku nie ma kota). Podobno nie zalecają tego producenci pralek, choć nie bardzo znajduję dla tego uzasadnienie.
  • Zawsze trzymać bęben pralki pusty, nie wkładać tam brudnej odzieży
  • Wstawiać pranie od razu po załadowaniu pralki
  • Jeśli pozwalają na to warunki w domu, uniemożliwić dostęp do pralki dzieciom i zwierzętom, np. zabudowując pralkę w szafie.
Koty i pralka

Urządzenia elektryczne

Suszarka do włosów, prostownica do włosów – to głównie urządzenia stosowane przez kobiety. Podobnie jak żelazko, mają tendencję do zaprzątania naszych głów, kiedy jesteśmy poza domem „czy na pewno wyjęłam ją z kontaktu?”, „czy wyłączyłam nagrzewanie prostownicy?”. Teoretycznie same w sobie nie stwarzają zagrożenia, jedynie zwiększają nasze rachunki za prąd. W nowszych modelach prostownica po jakimś czasie samoczynnie wyłączy się. Jednak nie w każdym domu znajduje się najnowszy sprzęt, poza tym nigdy nie przewidzimy sytuacji losowej, takiej jak zwarcie instalacji elektrycznej, które może skutkować przepaleniem przewodów elektrycznych urządzeń, a następnie nawet pożarem. Na pewno tyczy się to przede wszystkich sprzętu starszej generacji, ale wolę dmuchać na zimne.

Jeśli jesteście posiadaczami wanny, to o tym zagrożeniu pamiętajcie razy 10. Dla kotów i swojego bezpieczeństwa, bo na pewno wiecie, czym grozi podłączona do prądu suszarka czy prostownica, która wpadnie do wanny wypełnionej wodą.

Kot w łazience

Co możemy zrobić, aby możliwie zminimalizować to elektryczne niebezpieczeństwo?

  • Wybierać sprzęt nowszej generacji, bezpieczniejszy, zwykle też energooszczędny
  • Wyrabiać w sobie nawyki, wyłączać i odłączać od kontaktu sprzęt od razu po użyciu
  • Upewnić się kilkukrotnie przed wyjściem z domu, że taki sprzęt nie pozostał włączony ani w kontakcie.
Nie zostawiaj włączonych urządzeń elektrycznych w łazience

Środki czystości

Czy zastanawialiście się, jak toksyczne są środki czystości w Waszych domach? Nie należy magazynować ich razem z artykułami spożywczymi, co tylko pokazuje ich moc. Środki czystości to aktywnie działające substancje chemiczne, dlatego sprzątając dom, robimy to w ochronnych rękawiczkach albo unikamy bezpośredniej styczności produktu ze skórą. Staramy się ograniczać kontakt z tymi substancjami, nie wdychać ich, umyć ręce po wszystkim.

Zupełnie inaczej wygląda to w przypadku naszych kotów. Owszem, nie dotyczą ich obowiązki domowe i nie muszą sprzątać w naszych domach (biorąc pod uwagę czas, który tam spędzają, to ogromna strata ;)), jednak kontakt z chemią mają mimowolnie. Spacerują po parkiecie, terakocie, wchodzą do wanny, zlewu i umywalki (co najmniej pod naszą nieobecność) czy WC (o tym więcej w kolejnym punkcie). Wszyscy wiemy, jak myją się koty? No właśnie, zwilżona językiem łapa, która służy jako myjka. Ta sama łapa, którą kot dotyka wszystkich powierzchni w domu. Wiele nie trzeba, aby na co dzień stykał się z toksycznymi substancjami i powoli, ale regularnie podtruwał. Zwłaszcza w tych pedantycznie czystych domach, gdzie mop wędruje po podłodze każdego dnia.

Koty toaletowe

Co możemy zrobić, aby możliwie zminimalizować niebezpieczeństwo czyhające w środkach czystości?

  • Wszystkie produkty przechowywać w miejscu, do którego koty (tak jak i dzieci) pod żadnym pozorem nie mają dostępu. Choć nie znam kota, który byłby zainteresowany smakiem lub zapachem płynu do mycia WC, wolę unikać sytuacji, kiedy ten kontakt jest możliwy.
  • Stosować bezpieczniejsze środki, wybierając te ekologiczne, z odpowiednimi certyfikatami bezpieczeństwa. Nie zawsze przedrostek „eko” znaczy, że mamy do czynienia z produktem, jakiego oczekujemy, jednak wystarczy czytać skład produktów na etykietach, aby mieć pewność, że nie zawiera on substancji szkodliwych. Ja od jakiegoś czasu wymieniłam całą chemię gospodarczą w domu na środki Earth Friendly Products. Zauważyłam je w domu mojej znajomej, mamy dwójki małych dzieci, ceniącej życie w zgodzie z naturą. Co mnie przekonało? Kiedy dostrzegłam płyn do zmywania naczyń stojący u niej pod prysznicem i zdumiona zapytałam o to znajomą, ta spokojnie odpowiedziała: „Spójrz na skład, to lepsze niż przeciętny żel pod prysznic”. Przetestowałam, sprawdziły się i póki co stosuję je u nas w domu. Nie są na pewno tak żrące jak typowa chemia, więc mogą się nie sprawdzić w domu, w którym sprząta się 2 razy w roku, na przykład przed wizytą rodziny na święta. Jednak przy regularnych porządkach są zupełnie wystarczające. Podobno służyły też do czyszczenia zaolejowanych (tych, których ciało/futro/pióra zostały pokryte tłustą substancją np. w wyniku wycieku ropy do morza) zwierząt, więc są jednocześnie skuteczne i bezpieczne. Nie są najtańsze, ale za to bardzo wydajne.
  • Jeśli lubicie przygotowywać własne produkty, stwórzcie je w oparciu o takie środki jak ocet, soda oczyszczona czy cytryna. W internecie znajdziecie mnóstwo gotowych receptur.
  • Stosować do sprzątania (podobno) czarne mydło – słyszeliście o nim? Chętnie poznam opinie użytkowników.

Toaleta

Poza ewidentną chemią i bakteriami, które gromadzą się w misce WC, jest jeszcze jedno niebezpieczeństwo, które wcale nie jest takie oczywiste. Czy wiecie o tym, że niektórym kotom zdarza się zaklinować w toalecie, gdy jej pokrywa jest podniesiona? Zaglądają do środka, może spragnione, wpadają głową w dół, a potem nie mogą się wydostać i topią się. Brzmi nieprawdopodobnie. Niestety wiem o tym od znajomego, który przyjaźni się z lekarzem weterynarii. To samo tyczy się wanny oraz wiadra z mopem i głównie małych kociąt  – pamiętajmy, by nigdy nie zostawiać ich napełnionych wodą.

Kot na WC

Co możemy zrobić, aby możliwie zminimalizować niebezpieczeństwo związane z wodą w toalecie i innych zbiornikach?

  • Opuszczać pokrywę toalety! Tylko tyle i aż tyle. U nas w domu to standard, czynność tak nawykowa jak wycieranie rąk ręcznikiem po ich umyciu. Nie dla każdego, nie dla wszystkich naszych gości. Dlatego staramy się pilnować, aby po ich wyjściu, a już na pewno przed naszym wyjściem z domu, wszystko miało ustalony przez nas porządek.
  • Wiem, że zaklinowanie się brzmi niewiarygodnie, ale jeśli to nie budzi u Was niepokoju, pamiętajcie o wszystkim, co czai się wewnątrz WC. Na wypadek, gdyby pokrywa toalety została podniesiona, nie stosujemy w domu w ogóle kostek toaletowych. To chemia w czystej postaci.
  • Nie zostawiać wanny napełnionej wodą bez nadzoru
  • Nie zostawiać w domu wiadra z mopem wypełnionego wodą. Dla kociąt to ryzyko utonięcia, dla wszystkich kotów spożycia brudnej wody pełnej chemii.

Odświeżacze powietrza

Łazienka jest miejscem, w którym najchętniej stosujemy różne formy służące odświeżeniu powietrza i nadaniu mu przyjemnego zapachu. Być może ta porada będzie tyczyła się bardzo wąskiego grona, jednak w naszym przypadku byłaby przydatna. Nie mam 100% pewności, że to właśnie zapach w kontakcie powodował kiedyś duszności u Rysia, jednak zlikwidowanie go od razu wyeliminowało problem. Nigdy nie stwierdzono u Ryśka astmy czy alergii, ale ja więcej nie stosowałam w domu tego typu urządzeń. Wiem, że najsilniej działają właśnie zapachy elektryczne oraz dyfuzory w postaci patyczków/pałeczek zanurzonych w olejkach.

Co możemy zrobić, aby możliwie zminimalizować niebezpieczeństwo duszności u kota?

  • Nie stosować w domu żadnych gotowych, chemicznych rozwiązań tego typu
  • Olejki eteryczne – choć naturalne – działają bardzo intensywnie, więc także radziłabym z nich zrezygnować
  • Najlepiej stosować rozwiązania naturalne i delikatne dla kociego nosa i płuc. Poszukajcie w internecie inspirujących przepisów pod hasłami „naturalne odświeżacze powietrza” czy „DIY odświeżacz powietrza”. Znajdziecie tam na przykład pomysły na pachnące mikstury z owoców, przypraw i ziół.

Drzwi do łazienki a kocia kuweta

Ta pozycja znalazła się dodatkowo na liście – nie jest typowym zagrożeniem, jednak ma związek z tak ważnym dla kota poczuciem bezpieczeństwa. Jeśli kuweta znajduje się w łazience, pamiętajmy, aby drzwi do niej zawsze były otwarte. My z O. nigdy ich nie zamykamy, jednak nasi goście – zwłaszcza ci bezkotni – nie mają takiego nawyku. Jeśli w domu jest tylko jedna kuweta i kot zostanie sam, bez dostępu do niej, będzie narażony na stres i cierpienie z powodu pełnego pęcherza. Prawdopodobnie ostatecznie załatwi swoje potrzeby fizjologiczne gdzie indziej, jednak będzie go to dużo kosztować.

Co możemy zrobić, aby możliwie zminimalizować ryzyko pozostawienia kota bez dostępu do kuwety?

Podobnie jak w punktach powyżej:

  • Dbać, aby drzwi do łazienki były zawsze otwarte (otwierać je po gościach, którzy je zamykają)
  • Upewniać się przed wyjściem z domu, że drzwi na pewno nie są zamknięte
  • Próbować uczulać tych częściej bywających u nas gości – jest szansa, że za którymś razem będą o tej zasadzie pamiętać
  • Ponadto postawić w mieszkaniu drugą kuwetę, do której kot na pewno będzie miał zawsze dostęp.

Czy chcielibyście coś dodać do tej listy? Jeśli tak, koniecznie podzielcie się Waszymi spostrzeżeniami w komentarzach, a ja dodam kolejne zagrożenia do listy.

Komentarze 39

  1. Natalia

    Utonięcie w wc może wydawać sie śmieszne ale mojemu kotu prawie sie to udało. W ostatniej chwili go wyciągnęłam. Teraz zawsze pamietam o spuszczeniu deski.

    22 października 2016 o 22:51 · Odpowiedz
    1. Magda, rudomi.pl

      Natalia, dziękuję bardzo za podzielenie się! Ja też słysząc o tym po raz pierwszy, z trudem mogłam uwierzyć. Jednak takie historie niestety zdarzają się, dlatego nie pominęłam tej pozycji na liście. Dobrze, że udało Ci się zareagować na czas! Pozdrawiamy ciepło Ciebie i ciekawskiego kota!

      22 października 2016 o 22:58 ·
  2. Ola

    Mojej Kici niestety udało się wejść do pralki po załadowaniu jej praniem. Odwróciłam się tylko po proszek po czym automatycznie włączyłam pranie. Dzrzwi pralki są dźwiękoszczelne więc żeby nie to, po kilku minutach zastanowił mnie dziwny dźwięk z bębna, jakby praly się ciezkie buty, skończyłoby się na tragedii. Na szczęście wszystko zakończyło się tylko przerażeniem, płukaniem futra i długachnym suszeniem. Od tamtego czasu nie włączam pralki dopóki nie upewnie się 2 razy gdzie jest Miałczek.

    22 października 2016 o 23:04 · Odpowiedz
    1. Magda, rudomi.pl

      O rety, to musiał być horror :( Dobrze, że nie skończyło się tragedią. Tak, najlepiej w każdej takiej sytuacji upewnić się, gdzie są nasze koty. Pozdrowienia dla Miałczka.

      24 października 2016 o 14:32 ·
  3. Ania Dąbrowska

    Ja o zagrożeniu niełazienkowym, które zdarzyło się w naszym domu. Nasza koteczka zjadła 120 cm sznurka. W ciągu chwili! Nie zdążyliśmy zareagować. Potem były wymioty, po których kicia miała usg brzuszka. Badanie nie znalazło sznurka w kocie. Przed nami było widmo operacji na jelitach, która w każdym przypadku obciążona jest ogromnym ryzykiem. Kicia miała podawaną mokrą karmę i parafinę i po trzech dniach sznurek opuścił kota. Biję się w piersi, bo zawaliłam. Oboje zawaliliśmy. Cieszymy się, że jednak nic poważniejszego się nie stało i kotka żyje i jest radosna. Chowajcie przed kotami sznurki, tasiemki oraz wszystko, co jest sznurkiem, a jest wykonane z tworzywa sztucznego.

    22 października 2016 o 23:30 · Odpowiedz
    1. Magda, rudomi.pl

      Ania, dziękuję. O sznurkach na pewno napiszę w tym cyklu. Słyszałam o tym zagrożeniu. To nie jest tak, że zawaliłaś – staramy się wszystko robić dobrze, ale nie jesteśmy w stanie przewidzieć każdego niebezpieczeństwa. Właśnie ten cykl ma trochę w tym pomóc, ale na pewno nie odkryje wszystkich możliwych zagrożeń. Pozdrowienia dla Was i Kici.

      24 października 2016 o 14:34 ·
    2. Ania Dąbrowska

      Magda, jeśli potrzebujesz do tego cyklu realnego przypadku „z życia wziętego” to służę smutną, ale potrzebną wiedzą, jaką nabyłam przy okazji sznurka w kocim żołądku.

      24 października 2016 o 17:33 ·
  4. Justyna

    Od ok. pół roku do mycia podług używam tylko mopa parowego. Dzięki temu nie muszę stosować jakiejkolwiek chemii, wystarczy sama woda. No i podobno gorąca para nie tylko myje, ale i zabija bakterie :) Koty żyją i mają się dobrze ;)

    22 października 2016 o 23:39 · Odpowiedz
    1. Magda, rudomi.pl

      Justyna, dzięki wielkie! Ja nawet nie wiedziałam o istnieniu takiego sprzętu :) Super, dodam do wpisu i pomyślę o zakupie :)

      24 października 2016 o 14:35 ·
  5. Aga

    U mnie kiedys pralka wylewala wode i wypadl waz od odplywu. W miedzyczasie spadl przedluzacz z zasilaniem pralki… na szczescie wybilo korki i nic sie nie stalo ale w srodku byl nowy izolowany kot na tymczasie.
    Dodalabym jeszcze wszelkie gumki ktore niektore koty z luboscia kradna.

    23 października 2016 o 00:20 · Odpowiedz
    1. Magda, rudomi.pl

      Uff, dobrze, że nie skończyło się to inaczej… U nas gumki są roznoszone po domu, czy masz na myśli zjadanie ich przez koty?

      24 października 2016 o 14:36 ·
  6. Rogatek

    Co do zalecenia niezamykania drzwii do pralki – chodzi o wietrznie – suszenie -pozbywanie się nadmiaru wilgoci. Po zakończonym praniu zawsze zostaje trochę wody na bębnie, uszczelce, itp. Niewietrzenie pralki może zakończyć pojawieniem się pleśni itp.

    23 października 2016 o 01:09 · Odpowiedz
    1. ja zawsze dokładnie wycieram po praniu bęben suchą szmatką i starcza ;) Przeraża mnie połączenie kot i pralka, bo słyszałam o sytuacji, która jakiś czas temu wydarzyła się u jednej z klientek Pet Bon Ton, gdzie 2 koty udusiły się w pralce. Teraz dmucham na zimne – pralka zawsze zamknięta, a jak ładuję pranie to 10 razy sprawdzam, czy któregoś kota tam nie ma…

      23 października 2016 o 16:33 ·
    2. Magda, rudomi.pl

      Zastanawiam się, czy rozwiązanie Olki wystarczy? Czy ta pleśń to z dużym prawdopodobieństwem w przypadku zamykania pralki? Rogatku, wiesz może? I dzięki za info :) Olka, o tej historii niestety słyszałam… Nieszczęśliwy wypadek, bardzo tragiczny w skutkach :(

      24 października 2016 o 14:38 ·
    3. rogatek

      Magdo, ciężko mi powiedzieć, ale mokre środowisko sprzyja pleśni, korozji… oprócz samej pleśni może pojawić się też nieprzyjemnych zapach (jeśli np. zaraz po praniu zamkniemy drzwiczki i zostawimy na dłużej)…
      jeżeli nie chcesz zostawiać cały czas otwartej pralki, to warto przynajmniej na 1-2h po zakończonym praniu zostawić, żeby wnętrze wyschło, a potem zamykać.
      Tak jak ktoś napisał – rozwiązaniem może być pralka ładowana od góry – nie da jej się przypadkiem zamknąć, a jak się zamyka to dokładnie widać co jest w środku, więc w przyszłości przy ewentualnej zmianie pralki może warto rozważyć taką opcję :)

      25 października 2016 o 11:40 ·
  7. monika

    Mój kot zjadł kiedyś wstążkę (taką foliową do kwiatków). W wigilię. Kilka dni przez niego wędrowała, a święta mieliśmy załatwione, bo na kroplówki musieliśmy z nim jeździć codziennie.
    Zastanawia mnie jeszcze kuweta w pomieszczeniu z drzwiami, które też mogą się przypadkiem zamknąć.
    I do kolejnego artykułu :) Kiedyś zamknęłam kota w lodówce, był mały, odwróciłam się, pchnęłam drzwi lodówki i nawet nie wiem kiedy wskoczył do środka. Na szczęście – z niedowierzaniem – zlokalizowałam go po 5 minutach miauczenia. Czyli świadomie zamykajmy wszystkie sprzęty i szafki, bo nigdy nie wiadomo…

    23 października 2016 o 07:02 · Odpowiedz
    1. Magda, rudomi.pl

      Monika, dzięki! O sznurkach, wstążkach itp. napiszę w kolejnej części, bo też o tym słyszałam (w tym np. włosie anielskim, też przy okazji Świąt, choć to już chyba przeżytek?). Co do kuwety to warto rozważyć małe drzwiczki dla kota, aby zawsze miał dostęp. Takie montowane w drzwiach. Choć wiem, że to pewnie większa ingerencja i trochę zachodu, ale czemu nie? Choć u nas takich póki co nie planujemy, bo nie zdarzyło nam się nigdy zostawić koty bez dostępu do kuwety. O lodówce napiszę w części dotyczącej kuchni – to takie mało prawdopodobne, a jednak zdarza się, jak pokazała Twoja historia. Dobrze, że udało Ci się szybko zorientować!

      24 października 2016 o 14:43 ·
  8. TerraLuna

    A ja wybrałam właśnie dlatego pralke zamykaną og góry, wewnetrzne drzwiczki (metalowe) są na „haczyk” i nie zatrzasną się same i jednocześnie blokuja pokrywę zewnetrzna. A na drzwi od łazienki załozyłam gabkową blokadę (dziecięcą), mimo że kuwety stoja w przedpokoju. Drzwi od ąłzienki są jedynymi w moim domu i bardzo bałam sie, że moga przytrzasnąć kota np. jak niechcący się oprę. Goście zwracaja uwagę na blokadę, ci bardziej krępujacy się zdejmuja ją i wychodząc znów ja zakładają ;)

    23 października 2016 o 07:12 · Odpowiedz
  9. Ja od kilku lat, właśnie przez zwierzaki, ale i ze względów ekologicznych nie używam chemii w domu. Na porządku dziennym jest u mnie ocet, czarne mydło i płyn do mycia naczyń. W końcu wiele lat temu kobiety nie miały problemów z utrzymaniem czystości w domu a stosowały same naturalne środki. Wielu ludziom wydaje się bez chemicznych preparatów będą mieć brudno a to producenci przez reklamy sztucznie wytwarzają w nas to poczucie.
    Jeśli chodzi o czarne mydło to odkryłam je kilka lat temu i wielbię jego właściwości ogromnie, potrafi doczyścić wszelkie możliwe zabrudzenia.
    Dawno temu pisałam o nim na swoim starym blogu
    http://maskotkaipieska.blogspot.com/2013/03/srodki-czystosci-zdrowie-naszych.html
    Świetnie, że piszesz o tych zagrożeniach, bo ludzie bardzo często nie zdają sobie z ich sprawy.

    23 października 2016 o 07:42 · Odpowiedz
  10. Bubula

    Pomijając ryzyko utonięcia jest też kwestia kostek do WC. Mam amatorkę picia ze wszystkich możliwych naczyń ( tylko nie z miski) i ze względu właśnie na to, że stosuję w/w kostki zamykam klapę. Poza tym, wszystko co jest szorowane chemią jest później dokładnie płukane.

    23 października 2016 o 08:24 · Odpowiedz
  11. ania

    kiedy bylama na studiach pracowalam za granica w fabryce pralek i tam taka historia rzeczywiscie byla, ze Pani oddal suszarke do prania do reklamacji, bo cos nie chodzila, a tam szczatki kota cos blokowaly. tak wiec jest to mozliwe

    23 października 2016 o 08:28 · Odpowiedz
  12. Paulina

    Polecam uzywac parownicy do sprzatania – podloga, wanna, schody, prysznic a nawet toaleta umyta bez zadnych srodkow myjacych/zracych. Dzieki gorace parze, dezynfekuje tez zapach, wiec odwiezacz odpada. Nasz kot zadowolony i bezpieczny.

    23 października 2016 o 09:52 · Odpowiedz
  13. Odkąd mam trzy koty w domu, jestem jeszcze bardziej ostrożna. Rudy, to taki typowy leniwiec przy kości. Jego nie interesują skoki na parapet, łażenie po meblach, umywalka, czy pralka, ale dwie kilku miesięczne kotki, które posiadamy to istne tornado w duecie. ;) Wejdą wszędzie. Dlatego nie wyjdę z domu nim nie upewnię się, że wszystko jest wyłączone, klapa jest opuszczona, okna pozamykane, pousuwane są wszystkie względnie niebezpieczne przedmioty, np. chociażby duże lampy do zdjęć, które koty w zabawie mogą przewrócić i potłuc, a potem po tym szkle biegać. Przy Rudym mogły stać rozstawione (bo on nie biega), a teraz na bieżąco rozkładam i składam. Co do detergentów, wszystkie są pochowane w szafkach, teraz szukam czegoś bardziej zdrowego do mycia podłogi – myję ją raz w tygodniu, za to codziennie odkurzam. :D Jeśli chodzi o łazienkę, dodałabym jeszcze chowanie wszystkich urządzeń typu prostownica i suszarka, do szuflad, bo kable też mogą być niebezpieczne. Kot w zabawie może się zaplątać i zrobić sobie krzywdę (Pyśka potrafi zaplątać się w zabawie nawet w wędkę, dlatego jak nie ma mnie w domu tego typu zabawki też są schowane). No i jeszcze dokładne pozbywanie się na bieżąco resztek szamponu, żelu, czy mydła spod prysznica i umywalki, bo koty lubią wchodzić tam pozostałe krople wody. :-)

    23 października 2016 o 13:09 · Odpowiedz
  14. Magda

    U nas w domu kuweta stoi w ubikacji. I wszystkie kolejne kociaki korzystają z niej bez zarzutu. Problem zamykających się przez przypadek drzwi (kot np. szaleje i sam w czasie zabawy może zatrzasnąć drzwi) rozwiązałam w ten sposób, że na klamce jest przewieszona blokada. Domownicy zawsze o niej pamiętają, a goście w większości przyzwyczaili się do trochę innej „obsługi” drzwi. Sprawdza się w 100%.

    23 października 2016 o 14:23 · Odpowiedz
    1. Ilona

      Super pomysł! Szkoda, że na to nie wpadłam wcześniej tylko zniszczyłam drzwi – wyjęłam kratkę wentylacyjną i powiększyłam ( wycięłam) większą dziurę. Domownicy przyzwyczaili się ale goście trochę zmieszani bo jak siedzą na ubikacji to widać stopy…

      26 października 2016 o 18:44 ·
  15. anna

    Ja mam kocice, która uwielbia zapach domestosa,co odkryłam zupełnie przypadkowo, gdy troche wylalo sie na zewnetrzna część muszli. Probowala wszystko wetrzec sobie w futerko. Domestos dziala na nia dodatkowo bardzoo pobudzajaco i wzmagal agresje. Także potwierdzam, ze istnieja koty zainteresowane chemia domowa. Dlatego naprawdę warto uważać również na to. Pozdrawiam. Ania

    23 października 2016 o 15:33 · Odpowiedz
    1. Jag längtar så sjukt mycket efter boken! snälla kan det inte bli mars snart.. Får man fråga om du har fler projekt på gång Henrik? Du skriver så fruktansvärt bra böcker, hoppas verkligen man får lära känna lite fler sköna karaktärer framöver!

      8 czerwca 2017 o 10:35 ·
  16. Katarzyna

    Brakuje na liscie nieosiatkowanych okien i trujących roślin.

    23 października 2016 o 16:21 · Odpowiedz
    1. Magda, rudomi.pl

      Katarzyna, będą w innej części cyklu. Okna i rośliny w łazience to wyjątkowa rzadkość ;) Póki co pisałam już wyczerpująco o uchylnych oknach, o tutaj: http://rudomi.pl/index.php/2014/08/koty-a-uchylne-okna-ku-przestrodze/, a temat roślin liznęłam kiedyś tutaj: http://rudomi.pl/index.php/2012/09/florystka/.

      24 października 2016 o 15:02 ·
  17. Ewa

    Moj kot prawie zalał cały dom bo poczuł ochotę włączenia sobie wody wiec wlazł do zlewu a nie jest lekkim kotem i zatkał korek i jakimś cudem pchnął mieszało i woda sie lala i lala a kot był dość zadowolony 🙈Chyba nie mam mądrej rady jak temu zapobiec

    23 października 2016 o 16:24 · Odpowiedz
  18. ja bym jeszcze dopisała do tego, żeby bardzo uważać na zabudowane wanny, gdzie jest tylko mała klapka na dostęp do rur – kotka mojej znajomej wlazła pod wannę jak na chwilę zostawili otwartą klapkę i nie wychodziła stamtąd 2 dni. Drugiego dnia już padł pomysł rozwalenia całej zabudowy, ale w końcu kici znudziło się siedzenie pod wanną i wszystko skończyło się pozytywnie…
    I kolejna sprawa – używanie silikonu przeciwgrzybicznego – na zwykłym bardzo szybko pojawia się pleśń i grzyb – wiadomo, że w łazience zawsze jest najwilgotniej i nie trudno o te wątpliwej przyjemności dodatki. I polizanie czegoś takiego przez kota też może się skończyć – może nie tragicznie – ale np. biegunką. A z kolei odgrzybianie nie należy do najprzyjemniejszych i tu bez chemii się nie obejdzie :/

    23 października 2016 o 16:41 · Odpowiedz
  19. Hania

    Ja polecam zrobienie w drzwiach łazienkowych drzwiczek dla kota – unikniemy niebezpieczeństwa pozostawienia kota bez dostępu do kuwety nawet w czasie odwiedzin gości :)

    23 października 2016 o 16:48 · Odpowiedz
  20. Justyna

    U nas kuwety stoją w łazience i ubikacji. Problem zamkniętych drzwi rozwiązaliśmy demontując kratki w drzwiach. Koty maja dostęp 24/7 :)

    23 października 2016 o 18:57 · Odpowiedz
  21. aga

    dlatego właśnie, przy moich 7 kotach i nauczaniu indywidualnym córki, kiedy ktoś pyta, czy na czas lekcji mogłabym zamykać koty w łazience, pomijam to milczeniem…. koty (u córki dwa) zostają w pokoju.

    23 października 2016 o 19:32 · Odpowiedz
  22. Zainteresowałaś mnie tymi ekologicznymi środkami czystości. A co do zagrożeń – ja bym jeszcze uważała na sznurki od takiej podsufitowej suszaki, jeśli ktoś ma. Kiedyś w wynajmowanym mieszkaniu jeszcze Andrzej uparcie się po nich wspinał, a do tego żeby kot się zawiesił, zaplątał tez dużo nie trzeba. Na szczęście potem mu przeszło, ale sznurki już zawsze chowałam żeby nie miał do nich dostępu.

    23 października 2016 o 21:03 · Odpowiedz
  23. Danka

    Omal nie urwało głowy mojej przygarniętej wiejskiej kotce wychodzącej.. Tzn. ja byłam przekonana, że już urwało, odcięło jak gilotyną ( a jeśli nawet nie, to kot jest do uśpienia, by nie cierpiał ).Mam bramę garażową opuszczaną na pilota. Mój głuuupi chłop zamykał bramę garażową, dopiero po wejściu do domu ( choć tysiąc razy mu mówiłam, że bramę zamykamy w sposób kontrolowany, patrząc czy żaden stwór nie wchodzi do garażu ).
    Nie wiem, co za tępota go dopadła w wieczór wigilijny kilka lat temu.
    Garaż duży, dwustanowiskowy. Brama ciężka.
    Poszłam dać jeść kotkom dochodzącym i to, co zobaczyłam zupełnie mnie zszokowało. Głowa kota wewnątrz garażu, na szyi opuszczona brama, tułów kota na zewnątrz.
    Widok naprawdę koszmarny. Jęki kota również.
    Chyba uratowała ją guma ochronna na krawędzi bramy.
    Nie miała nawet zadraśnięcia.
    Po naszej akcji ratunkowej otrząsnęła się i …. poszła do jedzenia. Weta na wszelki wypadek i tak zaliczyła.

    26 października 2016 o 12:48 · Odpowiedz
  24. Ola

    Ja bym dodała w ostatnim punkcie, że można też zamontować drzwiczki dla kota w drzwiach od łazienki. My tak mamy i wprawdzie mamy też kuwety w innych pomieszczeniach w domu, to dzięki tym drzwiczkom koty mogą swobodnie wchodzić i wychodzić z łazienki, nawet jeśli tylko chcą nam potowarzyszyć w kąpieli ;)

    A także do sprzątania – zalecam czyszczenie w miarę możliwości gorącą parą lub po prostu wodą. Jeśli robimy to regularnie, to nie ma problemu z brudem, a jest dużo bezpieczniej dla kotów. Oczywiście czasami trzeba zdezynfekować pomieszczenie (mam dt i regularnie całą łazienkę myjemy domestosem), ale wtedy po dezynfekcji można umyć wszystko jeszcze raz wodą.

    A tak w ogóle to fajny artykuł, pozdrawiam :)

    27 października 2016 o 00:14 · Odpowiedz
  25. marta

    Moja Szarusia ostatnio wchodzi pod wannę. Mimo zastawienia wejścia koszem na pranie, to go sobie odsuwa.

    27 października 2016 o 11:48 · Odpowiedz
  26. KasiaH

    Witaj, z doświadczenia zawodowego (jestem technikiem weterynarii) wiem, że zarówno w łazience, jak i w WC zagrożeniem dla kotów jest zwykły kosz na śmieci łazienkowe. Wiele osób taki posiada w łazience, wrzucając do kiego rożnego rodzaju odpadki toaletowe. Koty uwielbiają zaglądać do wszelkich koszy, a z tego w łazience mogą wyciągnąć i zjeść np. zużytą nitkę dentystyczną. Widziałam już kilka operacji usuwania nitki z kocich jelit… Wyrzucone, zużyte po zmywaniu lakiery z paznokci, waciki kosmetyczne też stanowią ogromne zagrożenie – aceton i inne środki chemiczne parują i mogą zatruć naszych podopiecznych. Do tego szeleszczące opakowania po środkach chemicznych do toalet – np. kostkach WC. Doskonale można się nimi pobawić i przy okazji najeść pozostałego na nich detergentu.
    Pozdrawiam :) Kasia

    14 grudnia 2016 o 22:41 · Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*